– Nie wstydzimy się niepełnosprawności czy szczególnych potrzeb. Coraz więcej studentów przychodzi i otwarcie mówi o swoich potrzebach, prosząc o pomoc. To jest bardzo ważne, przecież kiedy my nie wiemy o potrzebach ludzi, to nie jesteśmy w stanie na nie zareagować – podkreśla dr Agnieszka Kossowska, kierowniczka Biura Wsparcia Osób z Niepełnosprawnościami.

Anna Kułynycz: Niedawno w „Wiadomościach Uczelnianych” pisaliśmy o studentce naszej uczelni, która opracowała aplikację umożliwiającą korzystanie z klawiatury komputera za pomocą ruchu gałek ocznych. Jak tłumaczyła, chciała zrobić coś innego, niż wszyscy.
dr Agnieszka Kossowska, kierowniczka Biura Wsparcia Osób z Niepełnosprawnościami:
Cieszy mnie każdy nowy pomysł, przede wszystkim naszych studentów, który powstaje z myślą o osobach ze szczególnymi potrzebami. Super, że to się dzieje. Każda informacja o tym, że pojawia się nowe rozwiązanie z zakresu technologii asystujących jest niezwykle ważna, dlatego, że każdy z nas jest inny, każdy człowiek ma inne potrzeby. Jako pracownik, która wspiera osoby ze szczególnymi potrzebami na naszej uczelni, chciałabym mieć bardzo szeroki wachlarz różnych rozwiązań, abym mogła dobrać wsparcie każdemu człowiekowi, zgodnie z jego indywidualnymi potrzebami. Określenie „osoba głucha”, czy „osoba niewidoma” czy jakąkolwiek etykieta nic nam nie mówi o danym człowieku i w ogóle nic nam nie mówi o jego potrzebach. To dopiero w trakcie rozmowy okazuje się, że ktoś potrzebuje właśnie specjalistycznej klawiatury albo specjalistycznej myszki.
Kilka miesięcy temu media informowały o innym naszym studencie, który zaprojektował opaskę na rękę, która informuje osoby niesłyszące o zbliżającym się pojeździe uprzywilejowanym. Obie prace wykazują bardzo wysoki poziom empatii
Empatii i takiego myślenia o świecie przyszłości, w którym kiedyś każdy z nas będzie żył, każdy z nas będzie osobą starszą, która potrzebuje wsparcia i być może komuś z nas przydarzy się niepełnosprawność. Mamy też takie doświadczenia z grona studentów, którzy byli osobami pełnosprawnymi : wydarzyła się jakaś tragedia, wypadek i nagle okazuje się, że są osobami z niepełnosprawnością i że wymagają wsparcia. Przy tego typu pracach nie myślimy tylko o tym wymiarze technicznym, tylko właśnie o takim wymiarze ludzkim, wymiarze empatii, dostrzegania potrzeb innych osób, które są w innej sytuacji i to jest takie niezwykle poruszające dla mnie.
A jak osoby właśnie ze szczególnymi potrzebami przyjmują takie nowinki?
Jestem w środowisku nie tylko osób z niepełnosprawnościami ale też ze szczególnymi potrzebami, wszyscy mówią, że widać ogromną zmianę w takim postrzeganiu społecznym niepełnosprawności, szczególnych potrzeb, większego otwarcia.
Chyba każdy z nas ma takie doświadczenia – mam tutaj na myśli osoby powyżej czterdziestego roku życia – że jako dziecko w ogóle nie widziało się osób niepełnosprawnych na ulicach. Ci ludzie po prostu byli zamknięci w domach, bo raz: nie mieli jak się z nich wydostać, a jak się wydostali, to był wstyd, taki społeczny. Teraz nie wstydzimy się niepełnosprawności czy szczególnych potrzeb. Coraz więcej studentów przychodzi i otwarcie mówi o swoich potrzebach, prosząc o pomoc. To jest bardzo ważne, przecież kiedy my nie wiemy potrzebach ludzi, to nie jesteśmy w stanie na nie zareagować.
Czy studentom łatwo jest prosić o wsparcie?
To zależy, mamy do czynienia z bardzo różnymi postawami. Niektóre osoby muszą się długo przełamywać, żeby poprosić o pomoc, niektóre mają lęk w sobie, że jak poproszą o pomoc, to jakaś etykieta do nich przylgnie. Mają takie doświadczenia ze szkoły średniej albo podstawowej, gdzie w momencie, gdy się okazywało, że są osobami ze szczególnymi potrzebami, to były już inaczej postrzegane przez nauczycieli. Dlatego moja pierwsza rozmowa ze studentami z jednej strony polega na deklaracji, że nie doświadczą na uczelni żadnej dyskryminacji z powodu swojej niepełnosprawności czy szczególnych potrzeb. Ale to także wysłuchanie potrzeb danej osoby, aby dostosować proces kształcenia. Dla wielu osób taka rozmowa na początku jest trudna, ale kiedy widzą, że nie jest to model charytatywny, tylko partnerska rozmowa, model równościowy, partycypacyjny, to przestają się stresować, otwierają się.
Niedawno miałam niezwykle poruszającą rozmowę z młodym człowiekiem, który powiedział mi, że ma wrażenie, że się znalazł w zupełnie innym świecie, że na naszej uczelni doświadcza ogromnej otwartości na jego potrzeby. Przy czym trzeba jasno powiedzieć: tu nie chodzi o obniżenie wymagań, absolutnie nie. Czasami ze strony studentów pada pytanie: „no ale to jak ktoś jest niepełnosprawny to mniej się od niego będzie wymagało?”. Absolutnie tak nie jest, dlatego, że każdy z nas musi się pod tym dyplomem podpisać. Jako uczelnia chcemy żeby nasi absolwenci byli osobami o wysokich kwalifikacjach. Osoba z niepełnosprawnością musi umieć dokładnie to samo i wiedzieć dokładnie to samo co osoba pełnosprawna. Jeśli ktoś jeździ na wózku, na przykład aktywnym, no to wiadomo, że nie możemy powiedzieć mu: „dobra to teraz jest bieg na 100 m i masz biegać” .
Co zamiast biegu?
Musimy wybrać taką formę aktywności fizycznej, żeby student mógł osiągnąć te same efekty kształcenia. Przecież można prowadzić wiele dyscyplin sportowych dla osób, które są na wózkach, ale osoba, która jest na wózku nie wstanie i nie pobiegnie, no bo nie stanie się cud. Na tym polega adaptacja – to nie jest obniżenie wymagań, student nie jest zwolniony z WF-u, on ma zajęcia sportowe tak samo, jak studenci niewidomi czy studenci głusi mają zajęcia z języków obcych, tylko właśnie po to dobieramy odpowiednie formy wsparcia, żeby ten człowiek mógł uczyć się w sposób dostosowany do jego możliwości.
Na jakiego rodzaju wsparcie mogą liczyć studenci zgłaszający się do Biura Wsparcia Osób z Niepełnosprawnościami?
To na przykład wydłużenie czasu na egzaminie czy na zaliczeniu pisemnym. Mamy kilku studentów, którzy korzystają z asystentów, mamy pokoje wyciszeń, z których także można korzystać.














