Rozmowa z Tomaszem Wróblem, prezesem Akademickiego Związku Sportowego KU Politechniki Opolskiej o futsalu, planie sportowych imprez i igrzyskach w Soczi.
Trenowana przez Pana drużyna futsalu kobiet odniosła ostatnio znaczący sukces.
Tak, nasze dziewczyny sprawiły miłą niespodziankę i zdobyły pierwsze miejsce w typie uczelni technicznych na Akademickich Mistrzostwach Polski, których finał odbył się w Poznaniu w dniach 14-16 lutego.
Jeśli chodzi o futsal kobiet, to przez wiele lat odczuwaliśmy niedosyt, bo nie udawało nam się awansować, (głównie przez to, że dostawaliśmy się do trudniejszych grup), choć dziewczyny trenowały jeszcze wtedy w pierwszo- i drugoligowej Unii Opole. Od paru lat zawodniczki już nie trenują w klubach. Ich trening opiera się na rekreacyjnych spotkaniach, odbywających się w hali w II kampusie.
Mimo niekorzystnego losowania, na eliminacjach rozgrywanych w Katowicach udało im się wyjść z półfinałów pokonując m. in. Białą Podlaskę, czyli zawodniczki z ekstraklasy i wystąpić w finałach w Poznaniu. Tam znów nie mieliśmy łatwej grupy, bo trafiliśmy na zwycięzcę półfinału – AWF Katowice (po bardzo wyrównanym meczu przegraliśmy 5-3), AWFiS Gdańsk, z którą przegraliśmy 2-1 i Wyższą Szkołę Gospodarki z Bydgoszczy (5-0), ale udało nam się z kolei wygrać z Uniwersytetem Łódzkim.
Nastawialiśmy się na grę z kontrataku, a tymczasem przyszło nam prowadzić grę. W futsalu sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie – jak nie trafimy, to przeciwnik natychmiast idzie z kontrą i niestety parę razy tak się właśnie zdarzyło. Jednak w klasyfikacji ogólnej, gdzie dominują AWF-y, udało nam się znaleźć na najwyższej pozycji wśród uczelni technicznych i trzeba podkreślić, że to duży sukces dziewczyn, po których w tym roku nikt się go nie spodziewał. Z tego wyniku na pewno trzeba się cieszyć.
Jakie jeszcze sportowe emocje czekają zawodników i kibiców AZS?
Jesteśmy w przededniu poważnego rozpoczęcia sezonu rozgrywek w bardzo wielu dyscyplinach. Na początku są to zawsze szachy – gdzie udało nam się poprawić wynik o 10, i futsal, gdzie też osiągnęliśmy sukces. Jeśli pozwolą warunki następne będzie narciarstwo. Kolejnych laurów możemy się spodziewać w snowboardzie, gdzie mamy szansę na brązowy medal w typie uczelni technicznych. W kwietniu odbędą się biegi przełajowe, trójbój i gry zespołowe, które są naszą mocną stroną. W maju odbędą się półfinały w piłce nożnej (za organizację zeszłorocznej AMP w tej dyscyplinie zostaliśmy bardzo docenieni). W maju i czerwcu czekają nas także dwie wielkie imprezy: finały w koszówce mężczyzn i w piłce ręcznej mężczyzn, gdzie – z wiadomych przyczyn – liczymy na sukces szczypiornistów.
Chcemy, żeby to było święto koszykówki i święto piłki ręcznej. Planujemy zadbać o pozasportową otoczkę obu imprez i wykorzystać okazję do zaprezentowania Opola i obiektów sportowych politechniki.
Na ten rok zakładamy sobie, aby znaleźć się w pierwszej dziesiątce Akademickich Mistrzostw Polski. To trudny cel, bo konkurujemy z nieporównywalnie większymi uczelniami, które z kolei dysponują nieporównywalnie większymi budżetami.
System stypendialny w Polsce niestety jest dla sportowców krzywdzący i daleko mu do idealnego – wg mnie – rozwiązania stosowanego w USA.
Organizujemy także mnóstwo wydarzeń w ramach Opolskiej Superligi Akademickiej. W Nysie odbędą się mistrzostwa w dyscyplinach ergometr wioślarski i tenis stołowy, a na uniwersytecie organizujemy zawody w badmintona.
10 marca organizujemy też eliminacje do mistrzostw Polski w kamień-nożyce-papier. O tej ciekawej inicjatywie, która jest naprawdę dobrą zabawą i nie wymaga przy tym szczególnych przygotowań zawsze jest głośno, m.in. w Teelekspresie. W tym roku w całej Polsce spodziewamy się 700 uczestników.
Po sukcesie ostatniej Doby Sportu planujemy powtórzyć wydarzenie jesienią, żeby z początkiem roku akademickiego przyciągnąć do AZS nowe osoby.
Przygotowujemy także projekt organizacji letnich półkolonii dla dzieci, aby zrobić coś dobrego i jednocześnie wykorzystać halę sportową, która na wakacjach stoi pusta. W takich zajęciach mogłyby brać udział dzieci pracowników politechniki. Chciałbym, żeby to było nasze sztandarowe przedsięwzięcie. Często angażujemy się w działalność społeczną, bo przez sport łatwiej dotrzeć do ludzi, mamy więc łatwiej, niż np. koło fizyki kwantowej.
Czy warto zapisać się na wiosnę do AZS?
Do AZS warto zapisać się rzez cały rok, ale im szybciej, tym lepiej bo – tak jak w całej Polsce – nasze legitymacje ważne są do końca września. Mamy najniższą w Polsce i od wielu lat niezmienną cenę – 50 zł przy jednocześnie bardzo bogatej ofercie – bazy, instruktorów i godzin. Z liczbą 1750 członków w zeszłym roku byliśmy największym klubem w Polsce.
W większości sekcji wcale nie trzeba reprezentować wysokiego poziomu. Sport uprawiony w AZS ma często charakter rekreacji, a jeśli ktoś twierdzi, że nie przyjdzie, bo tam trenują sami dobrzy – to jest to zwykła wymówka i blokowanie sobie możliwości zrobienia czegoś dla siebie. AZS stara się wszystko ułatwić!
Czy szef AZS śledzi igrzyska w Soczi?
W czasie igrzysk jestem prawie niedostępny, bo staram się oglądać wszystko i nie ma dyscypliny, której bym się bacznie nie przyglądał. Najbardziej pasjonuje mnie hokej, zwłaszcza smaczki jak udział Finlandii i Kanady, biatlon, biegi narciarskie i skoki narciarskie, ale też curling, narciarstwo zjazdowe i alpejskie, czy snowboard. Obeznany jestem właściwie w każdej dyscyplinie, nawet w łyżwiarstwie figurowym. Kręci mnie sama istota rywalizacji.
Miałem przyjemność być na uniwersjadzie w Kazaniu, która była swoistym testem przed igrzyskami w Soczi. Tam właśnie testowano np. autokary, którymi z wioski olimpijskiej sportowcy przemieszczają się na obiekty. Jako ciekawostkę mogę też powiedzieć o urządzeniu stosowanym w wiosce uniwersjadowej, a potem olimpijskiej, które po nakierowaniu na butelkę wyświetlało zawartość alkoholu w znajdującym się tam napoju.
Samo Soczi, ze względu na połączenie wysokich gór i ciepłego morza jest niewątpliwie bardzo ciekawym miejscem, a dzięki wykorzystaniu przez Putina oligarchów udało się tam wybudować wspaniałe obiekty (nie wiem tylko, kto będzie z nich potem korzystał, bo ceny są ogromne). Wszyscy narzekali jednak na warunki śniegowe. Rynny lodowe i trasy były niebezpieczne, przez co zawodnicy nie osiągali swoich maksymalnych rezultatów, bo byli po prostu ostrożni. Szkoda, bo przez to wiele konkurencji straciło na swojej atrakcyjności, a przecież wiele osób dopiero oglądając transmisję dowiaduje się o istnieniu niektórych z nich, jak skicross, czy skoki akrobatyczne na nartach.
Dużym plusem igrzysk była taka konstrukcja programu, że mając telewizor i laptop można było na bieżąco śledzić wszystko, co się dzieje, a na pewno wszystkie finały. Dla ludzi takich, jak ja – czyli kochających każdy sort – to dużo ułatwienie.
A jak to było z naszym absolwentem Zbigniewem Bródką?
Na politechnice Zbyszek trenował shorttrack, miał wiele kontuzji, potem przeszedł na długi tor. Dla sportu były to słabe czasy. Nie było wsparcia, choćby w postaci stypendiów ,,Opolskie nadzieje olimpijskie” Urzędu Marszałkowskiego, którymi dziś województwo stara się zatrzymać sportowców, natomiast z Błyskawicy-Domaniewice Zbyszek usłyszał konkretną propozycję – praktycznie dożywotnia praca strażaka i gwarancja możliwości treningu. Ktoś, kto kończy studia i ma rodzinę musi myśleć o jakimś zabezpieczeniu bytu.
Dobrze, że przyjął tę propozycję, bo nie mielibyśmy dziś złotego medalu.
W tej chwili również mamy na politechnice sportowców, którzy mogą się stać mistrzami olimpijskimi: są to Tomek Szczepaniak, student Wydziału Elektrotechniki, Automatyki i Informatyki, który jest wicemistrzem Europy juniorów w judo i Piotr Kuleta, kajakarz, najlepszy polski kanadyjkarz, który na olimpiadzie w Londynie był dziewiąty. Do tego mamy też grono uzdolnionych lekkoatletów i niewykluczone, że objawi się ktoś również w innej dyscyplinie. Trzeba te postaci monitorować, dbać o nie i je wspierać.












