Tym razem, na pewno jesteśmy bardziej doświadczeni jeśli chodzi o trasę i wiemy, czego się spodziewać. Do przodu poszła też technika, więc w paru miejscach, w których się zgubiliśmy, dziś będziemy mogli wspomóc się GPS-em, dzięki czemu jesteśmy w stanie zaoszczędzić dużo sił. Plusem jest też to, że jesteśmy już bardziej znani, poznaliśmy w międzyczasie wiele nowych osób i zaangażowaliśmy w wiele akcji, jest więc szansa na to, żeby pozyskać o wiele więcej środków.
Mamy też silniejszych partnerów. Pięć lat temu akcja opierała się właściwie wyłącznie o AZS, dziś, oprócz AZS -u, który nadal jest z nami, technologicznie wspiera nas także Decathlon. Firma wyposażyła nas w sprzęt i ubrania, dostałem także rower o wartości kilku tysięcy zł, który po zakończeniu akcji zostanie zlicytowany na rzecz fundacji. Będzie więc można kupić sprawdzony w boju sprzęt, który przy okazji zrobił coś dobrego.
Minusem w stosunku do tego, co było 5 lat temu, są przede wszystkim nasze siły. W tym czasie przybyło trochę kontuzji i – nie ma co ukrywać – na dzisiaj nie jestem przygotowany na to, żeby przejechać 3 tysiące km, dlatego też liczę na kolarskie wsparcie kolegów z drużyny – Wojciecha Stefaniaka (który weźmie udział w początkowych etapach) i Piotra Banacha – oraz na… dobrą pogodę. Na szczęście mamy motywację, więc jest duża szansa, że dojedziemy. Świadomość, że robi się to dla dzieci, powoduje, że znajduje się więcej sił i udaje się wszystko lepiej rozplanować.
Z Opola wyruszamy 3 sierpnia o godz. 9.00, spod Ratusza i kierujemy się na Bielsko-Białą, potem Zakopane, Tylawę, Przemyśl, Zamość, Lublin, Białą Podlaską, Białystok, Wilkasy i Frombork, następnie linią brzegową do Szczecina, skąd już kierujemy się na południe, ostatnie etapy to Szklarska Poręba, Zieleniec i Opole.
Mam nadzieję, że wszystkie te etapy zakończą się sukcesem, bo na trasie jest wiele niebezpieczeństw, a podróżujemy bez wozu technicznego.
Powrót planowany jest na 22 sierpnia. Na podsumowanie pod Decathlonem chcemy zaprosić opolskich marzycieli – czyli podopiecznych fundacji, tylu ilu się uda, bo pamiętajmy, że często są to dzieci bardzo chore i nie zawsze mogą oderwać się od łóżka.
W fundacji fajne jest to, że nie zawsze chodzi o środki finansowe. Czasem są to takie sprawy, jak marzenie Julki, która chce się spotkać z reprezentacją Polski w siatkówce mężczyzn. Wykorzystując nasze znajomości, chcemy jej to umożliwić poza zbiórką.














